Działy marketingu i komunikacji to najbardziej wymagający klienci. Szacuje się, że 80% wszystkich reklamacji tłumaczeń na całym świecie dotyczy marketingu i PR. A wszystko dlatego, że tłumaczenia dla takich klientów uznawane są za najbardziej subiektywny rodzaj tłumaczeń biznesowych. To właśnie w przypadku tłumaczeń marketingowych (lokalizacji) broszur produktowych, stron internetowych, prezentacji itp. powstaje najwięcej sporów dotyczących zastąpienia słowa lub wyrażenia go synonimem. Jedynie praca z literaturą piękną jest trudniejsza i z natury bardziej subiektywna. W Task Force obsługujemy biznes. Chociaż rzadko mamy do czynienia z literaturą piękną, stale współpracujemy z działami marketingu oraz PR i dobrze wiemy, jak sprawić, by tłumaczenie strony internetowej czy materiałów promocyjnych było nie dosłowne, lecz czytelne. Wiemy również, jak pracować z lokalizacją od strony technicznej.
Kto potrzebuje tłumaczenia marketingowego oraz korekty marketingowej
Powiedzmy to od razu – najczęściej tłumaczenia marketingowe zlecają działy komunikacji oraz PR. Jednakże, aby być całkowicie precyzyjnym, tłumaczenie marketingowe w klasycznym znaczeniu, czyli badania, raport, sprawozdania, to raczej tłumaczenie ekonomiczne.
Osobami szukającymi w wyszukiwarce „tłumaczenie marketingowe” oraz „korekta marketingowa” najczęściej są specjaliści ds. PR lub pracownicy działu komunikacji. W rzeczywistości każda zagraniczna firma lub organizacja pracująca z polskojęzyczną grupą docelową musi kreatywnie dostosowywać teksty napisane przez zagranicznych kolegów do wymagań i mentalności lokalnej publiczności. Ktoś nazwie to lokalizacją, ktoś inny – adaptacją, ale sens jest ten sam. Dla właścicieli oraz współpracowników polskich firm ważne jest otrzymanie wysokiej jakości tłumaczeń materiałów reklamowych i promocyjnych lub stron internetowych ukierunkowanych na zagraniczną grupę docelową, szczególnie gdy firma zajmuje się eksportem.
Bądźmy szczerzy: nadanie tłumaczeniu czytelnego i literackiego charakteru nie jest łatwym zadaniem. Właśnie w tłumaczeniu marketingowym są pojęcia, które nie występują w kulturze grupy docelowej, nieprzetłumaczalna gra słów, odniesienia do nieznanych filmów oraz seriali, dziwne żarty oraz wiele innych. W niektórych wypadkach tekst jest niezrozumiały, póki nie zadamy pytania klientowi. A w skrajnych przypadkach można napotkać piękny slogan składający się z dwóch słów, którego tłumaczenie może zająć cały dzień.
Dlatego w przypadku łatwiejszych tekstów często stosuje się tłumaczenie, a następnie korektę marketingową (gdy redaktor posiada doświadczenie z zakresu komunikacji i wie, jak adaptować/lokalizować niektóre obcobrzmiące pojęcia oraz potrafi ułożyć wyrazy w takiej kolejności, by same tworzyły zgraną całość).
Teksty zawierające wiele nieznanych pojęć dla grupy docelowej potrzebują nie tylko tłumaczenia i weryfikacji realizowanych przez specjalistę ds. marketingu. Również wymagana jest aktywna współpraca z klientem – jeśli klient odpowiada na pytania, tłumaczy pojęcia istniejące tylko w jego firmie, wówczas tłumaczenie marketingowe ma szanse na sukces.
Tłumaczenie z uwzględnieniem copywritingu
Ostatnio firmy proszą o bardziej wnikliwą pracę z tekstem. Jest to tłumaczenie z uwzględnieniem copywritingu, które nazywa się transkreacją. W Warszawie, oprócz Task Force, jest kilka firm oferujących takie usługi, zajmują się tym również agencje PR. Usługi transkreacji zakładają, że podwykonawca bada misję, wizję firmy, styl komunikacji z odbiorcą oraz partnerami (tone of voice) i dopiero potem zaczyna tłumaczenie, a w trakcie tłumaczenia często zmienia i adaptuje tekst (przepisuje go) dla grupy docelowej. Jest to zaawansowana lokalizacja. Zespół Task Force z przyjemnością pomoże zarówno z tłumaczeniem marketingowym i korektą, jak i z transkreacją tekstów dla praktycznie każdej branży.